Zakładki:
1. Saluki w Polsce
2. Baza rodowodów
3. Kluby saluk na świecie
4. Wyscigi i coursingi na świecie
5. Wyniki wystaw Bardiya Bostan I Elbekh
6. Wyniki wystaw Ritzas Shams Al Din
7. Wyniki wystaw w Polsce 2011
7a. Wyniki wystaw w Polsce 2012
7b. Wyniki wystaw w Polsce 2013
8. Saluki budowa i ruch
9. Saluki Archive
Foto Forum
Ulubione
Video
charty <> psy, rasy psów, ogłoszenia o szczeniakach, psy rasowe, wszystko o psach
wtorek, 19 czerwca 2012
Saluki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Polowanie z saluki jest to tradycyjny starożytny sport, który jest praktykowany przez tysiące lat na Półwyspie Arabskimw w naturalnym dla saluki pustynnym środowisku.

Dla zachowania tradycji w Abu Dhabi hoduje się saluki oraz wybudowany został tor wyścigowy, na którym organizuje się zawody.

Arabian Saluki

Saluki to najstarsza udomowiona rasa na świecie, znane są z doskonałej szybkości, inteligencji, wytrzymałości i lojalności wobec opiekuna, te cechy cenili u saluk beduini. 

Saluki nazwany został na cześć plemienia Jemenu Bani Saluk.

Saluki polują kierując sie wzrokiem a nie węchem. Używane były przez beduinów w trudnych warunkach pustynnych w poszukiwaniu pożywienia.

Kiedyś polowano z sokołami, które pomagały zlokalizować zdobycz salukom, które miały ją dopaść i zdobyć.

Saluki o gładkim, krótkim włosie określało się Al Hess a o długim piórze Al Reesh.

Szkolenie rozpoczyna się po ukończeniu 1 roku.

W pełni rozwiniety saluk waży średnio 26kg.

Zaczyna polować w wieku 4 lat, osiąga predkość 75km/godz.

Arabian Saluki Center (ASC)

W 2001 roku w Abu Dhabi założono hodowle saluk czystej krwi arabskiej.

Arabskie Centrum Saluki zostało założone przy wsparciu Klubu Sokolników Emiratów.

Hamad Al Ghanem jest dyrektorem tego Centrum, hodowcą i sekretarzem (Aseel Salukis). Ponadto jest członkiem rodziny, która od pokoleń hodowała saluki ( Al Ghanem Salukis).

Zjednoczone Emiraty Arabskie organizują wyścigi i coroczne konkursy piękności. Konkursy te uwzględniają również charakter, stan psychiczny oraz przydatność do polowania.

http://visitabudhabi.ae/en/what.to.see/culture.and.heritage/saluki.centre.aspx

http://www.salukiofarabia.net/links.htm 

wtorek, 15 marca 2011
Przygoda z chartami

Pers Suren z cielaczkiem Od Zawsze byłam ze zwierzętami bardzo blisko, pierwsze były koty m.in. syjamskie oraz psy: spaniel, foksterier, erdelterier, bernardyn. Dużo podróżowałam po świecie, najdalej do Indii i na Cejlon. Orient zawsze mnie fascynował. Dużo łaczy ludzi wschodu z chartami orientalnymi (natura, uczuciowość, niezależność, umiejętność dostosowywania się do nowych warunków).Charty orientalne pierwsze widziałam tylko na miniaturach. Nie wierzę we wróżby a jednak dałam sobie raz powróżyć z ręki cygance w młodzieńczych latach i co się okazało, że będę odbywać dalekie podróże, tylko saluk mi nie wywróżono. Dzięki wielkiej sympatii do kotów łatwo było mi zaakceptować cechy u chartów, czyli niezależność, samodzielność.

Moja przygoda z chartami rozpoczęła się rok przed stanem wojennym, kiedy ujrzałam ślicznego charta afgańskiego w wieku ok. 5 miesięcy. Od tego momentu rozpoczęły się przygotowania do nabycia uroczego szczeniaka. Anons w Dzienniku Zachodnim przyspieszył decyzje.Wybór padł na czarnego leżącego w kąciku szczeniaczka o nazwie Azis Ditta.

Uroczy szczeniak przyspożył nielada atrakcji, był bardzo samodzielny, jako dorosły skąpał się w lutym w stawie (lód załamał się  pod nim), pijąc wode z kałuży podtruł się tracąc całe futro. Przeżył tylko 5 lat, miał białaczke. Miał wielu psich przyjaciół: owczarek niemiecki, sznaucer olbrzym, terier niemiecki, dog i  bernardyn-suka, afgan i żył z nimi nawet w grupie w zgodzie. To Azis był szefem pierwszym w stadzie miejsca ustepował tylko Soni suce -dog, którą dażył niezwykłą sympatią. Ponadto ma zasługi w wychowaniu swej podopiecznej afganki Satara Aziza, którą traktował jak młodszą siostrę.

Po charcie afgańskim, dokonałam przeglądu ras i wybrałam charta perskiego saluki. Po raz pierwszy zaobserwowałam tą rasę na wystawie w Krakowie w roku 1982, jak się potem okazało była to Mumtaz Paprika z Wielkiej Brytanii. Poszukiwania trwały ok. roku w Polsce i Czechosłowacji. Hodowcy radzili abym bliżej poznała tą rasę i poobserwowała ich zachowanie. Byłam w czterech domach z salukami oraz w hodowli od Gustawa i Demos. Dzieki temu wybór był przemyślany, jednak nie udało się unknąć niespodzianek, mimo posluszeństwa i oddania saluk. Niewiele saluk, które znam, było na tyle karnych aby mogły poruszać sie bez smyczy, jak Selim z Mrokowa, Lima Demos, Pers Suren Demos, Brajan Suren Kambizes, Bahra Kambizes, Nasari Simhearth, Powiew Wiatru Fortunatus (po przeszkoleniu PT-2), zginął pod kołami samochodu, przebiegając do zaprzyjaźnionego psa przez jezdnię. Z doświadczenia wiem, że musimy mieć ograniczone zaufanie do naszych saluk i przy jezdni trzymać na smyczy i stale uczyć zachowania się przy jadących pojazdach.

Po długich poszukiwaniach w lutym 1986 roku przybył do nas pierwszy wspaniały saluk Pers Suren Demos. Z tej hodowli znałam jeszcze suki Livia (miała 5 opiekunów, jej wnuk Orman Nasir też miał 3 opiekunów, po drodze był też w azylu), Lady Di ( 2 opiekunów) i Lima.

Pers Suren był pierwszym moim salukiem, nie zdawałam sobie sprawy z jego samodzielności, dużo miał wolności i dużo spacerowaliśmy do terenów zielonych ( do dzisiaj krążą o nim opowieści, jaki to smodzielny i myślący saluk, potrafił kroczyć przez miasto, ustępując przjeżdżającym autom- relacje taksówkarzy). Do takich samodzielnych wypraw dochodziło, gdy nasze drogi się rozeszły (szlismy w grupie psów, mój saluk wąchał zapachy i zgubił nasz ślad) saluk podejmował decyzje, że wraca szybko sam do domu. Miał też styczniową zimową przygodę, wpadł do stawu, po odwiedzeniu wędkarza na skutym lodem stawie. W drodze powrotnej ok. 3 m od brzegu lód się pod nim załamał ale łąmiąc go dotarł szczęśliwie do brzegu. Wracając do autka zdążył się osuszyć zataczjąc w dużym tempie kręgi.

Mając 5 miesięcy, mimo towarzystwa kumpla owczarka niemieckiego Kantora, potrafił uciec z podwórka przyjaciół między metalowymi szczebelkami aby wrócić do domu. W tym wieku również usiłował pogonić kurki ale udalo się skutecznie odzwyczaić takiej zabawy i wszelki drób był od tej chwili bezpieczny. Jako już dorosły potrafił  wylegiwać się w ogrodzie w Miedzybrodziu Bialskim, po którym chodziły kury i indyczki oraz pasł się zaprzyjaźniony byczek na uwięzi (Pewnego dnia przed burzą, wiał mocny wiatr, który podniecił Surena i byczka, obaj zataczali kręgi Suren wokół domu a byczek wokół palika, na szczęście udało się opanować tą sytuację).

Znałam też saluki z hodowli Veltrus, które wychowywały się z owieczką. Wspólnie biegały po ogrodzie, była to najbardziej żylasta owieczka według górali. Bardzo źle owieczka znosiła wyjazdy saluk, beczała podczas każdej ich nieobecności.

Suren odwiedzał na spacerach zaprzyjaźnioną panią ze szkoły stukając do drzwi aby uzyskać jakiś smakołyk. Przy pierwszym poznaniu był nieufny nie chciał żadnych kotletów od tej Pani, jednak z czasem nabrał zaufania i zaprzyjaźnił się. Na szkolnym boisku często biegał ale również na tym boisku pasły się kozy, jedynie raz zdarzył się pościg za młodą kózką ale w pore powstrzymany. 

Po nim przybył do nas jego syn Brajan Suren Kambizes, byłam przy jego urodzinach, więc znam go od pierwszego dnia, jak cały miot. Wychowywał się wraz ze swoją mamą Limą i dwoma siostrami o diametralmnie różnych charakterach, mieszkaliśmy blisko siebie toteż spacerki były częste i w rodzinnym komplecie.

Bahra swym charakterem przypominała samca, pewna siebie a Basfe zawsze licząca na innych zwłaszcza na mamę ( dwukrotnie została przez owczarki pogryziona). Bahra przeżyła niesamowitą przygodę, wyskoczyła z autka aby odetchnąć świeżym powietrzem na stacji benzynowej w okolicy Wrocławia, którym jechała z Niemiec ze znajomymi swojej Pani. Niestety nie zdążyła wrócić na czas i autko odjechało, z relacji pracowników stacji, dowiedzieliśmy się, że wróciła ale nie dała się nikomu złapać.  Jak się potem okazało wracała kolejne dni ale tylko po pokaram. Kiedy przyjechaliśmy jej szukać, każdy ją widział ale nikt nie potrafił powiedzieć gdzie jest. W telewizji wrocławskiej pozostawiono zdjęcie i zostala podana kwota nagrody, po tym ogłoszeniu Bahra stała się  bardziej czujna, gdyż chętnych do nagrody było więcej. Na szczęście po miesiącu tułaczego życia i zderzeniu z jakimś pojazdem (zlaman łapa) postanowila wejść do domu z ogrodem podobnego do tego w którym się wychowała i położyła się na kanapie. Została przygarnięta  a następnie po ukazaniu się zdjęcia w wiadomościach zwrócona, radosci nie było granic.

Brajan Suren jako szczeniak zrobił sobie raz wielką krzywde, ponieważ wskakiwał na duży stół (byla to jhego wieża widokowa) i jak się potem okazało wpadł na rozgrzaną blachę pieca (gdy pojechaliśmy do wspólnego szczepienia z rodzeństwem, weterynarz ocenił, że chyba ma krzywice, bo niezgrabnie się porusza). Przyczyne dopiero odkryłam w domu, na każdej opuszce były pęcherze.

To był najwierniejszy mój przyjaciel na wielkie trudy, które pokonaliśmy wspólnie. Nigdy nie miałam z nim problemów, od pierwszego dnia, gdy przybył do nas wiedziałam, że ten dom był mu pisany.

Jego wielkim fanem był rodzinny rottweiler- Mars (65 kg), przeżyli ze soba niejedno, nawet walke w kuchni o upolowanego przez myśliwego zająca. Mars chyba czuł się salukiem, biegał z nimi i był całkowicie pod ich urokiem, zwłaszcza Bahry). Brajan często bywał w domu Marsa i kotów, więc miał różne przeżycia, raz został pogoniony przez kota (przy próbie pościgu) aż do ogrodu. Innym razem spiąc z gopodarzami w łóżku, ugryzł  Marsa w nos, gdy przyszedł rano ich obudzić (był to pierwszy dzień, ponieważ ja byłam w podróży).

Tarig Sannatis przybył do nas jak Brajan miał 8 lat. Ten łaciaty maluszek, zauroczył mnie całkowicie gdy zobaczyłam go na dworcu, bo przyjechał z hodowczynią pociągiem. Był pełen temperamentu jak każdy szczeniak, jednak troszkę był małym psotnikiem. Raz był ogrodnikiem, ziemie miałam w kuchni z balkonu, drugim razem cukier i ryż  na podłodze oraz olej z pozostawionej butelki w wersalce. Potrafił otwierać szafki oraz drzwi, miał talent, był po prostu sprytny. Tatuś na wszystko przymykał oczy, no cóż młodość ma swoje prawa. Tarig nabrał ogłady przy ojcu, stał się zrównoważony, doskonale sobie radział z innymi psami. Psy czuły respekt przed nim ale za nim szły, tylko niektóre dostępowały zaszczytu spaceru blisko niego, były takie które trzymał na dystans ( nie dopuszczał do saluk z którymi spacerował). Miał zaprzyjaźnionego owczarka nizinnego, który zabiegał o jego sympatie. Kiedy poddający się pies, kładł się brzuszkiem go góry on jako ten ważniejszy stukał go noskiem delikatnie po nim i szli dalej.

Tarig przez dwa miesiące zajmował się edukacją Azizy-swojej córki, która swą mądroscią zadziwia nową rodzine. Dużo cech przejęła po swoim ojcu, jest pewna siebie, potrafi w sytuacjach krytycznych pozytywnie decydować a pogoniona przez obcego psa wrócić do domu sama.

Aziza jedyna zareagowała w nocy, gdy złodzieje okradali jedno z mieszkań (dawała sygnały niespokojnym zachowaniem była wyprowadzana ale nikt nie rozumiał o co jej chodzi), dopiero rano dowiedzieli się gospodarze o szkodzie sąsiadów. Nawet pilnuje swoją Panią aby drzwi były zamykane na klucz i klucz przekręcony odpowiednią ilość razy.

Doskonale zapamiętała też Bardiye i kiedy widzi go na monitorze komputerach jest bardzo ożywiona. Saluki doskonale siebie na wzajem pamietają, nawet jak nie widzą sie rok czy dwa. 

ojciec i córka(Tarig i Aziza)

Brajan i Tarig mieli też zaprzyjaźnioną saluke- Ore Nasir, która dobrych manier uczyła się od Brajana i darzyła go wielką sympatią). Jej Pani nie mogła wymawiać imienia Suren, Tarig i lotnisko, bo doskonale wiedziala o kim i oczym mowa- szykowała sie na spacer, lub podsłuchiwała rozmowe telefoniczną. Ora była bystrą suczką o niezwykłym temperamencie, jej przygoda z gąsiorem była godna podziwu (gąsior był w szoku, chwycony za szyję po kilku młynkach wypuszczony bez szkody). Ponieważ większość czasu spędzała przy Klubie Jeździeckim, więc konie były jej pierwszą pasją. Pozostawiona w domku bez opieki, potrafiła wyskoczyć przez okienko aby na padoku pogonić spacerującego na ląży konia (robila dobrą robote, bo koń był leniwy). Dziennie jeździła ze swoją Panią do pracy, bo bardzo jej płacz przeszkadzał sąsiadowi, jednak wraz z biegiem lat a przeżyła 15 lat wolała zostawać w domu i była grzeczna. 

Każdy saluk reprezentował inny charakter od pełnej wyniosłości poprzez pełne podporządkowanie i posłuszeństwo po figlarność i inwencje twórczą w wymyślaniu psot podczas mojej nieobecnosci i nieobecności swoich opiekunów.

W 2002 roku przywiozłam z Belgii saluka Bardiya Bostan I Elbekh jako 2.5 miesiecznego szczeniaczka do 4 letniego Tariga. Bardi przeszedł długą podróż samochodem, po drodze odwiedzilismy Bahrę w Niemczech. Maluszek dzielnie się spisał będąc w gościnie, w toalecie rozlożyłam pieluchę( szybko zaskoczył, że to wyjście awaryjne). Wiem popełnilam błąd wychowawczy (przeganiałam kundelki z podwórka i Bardi mi pomagał) a ponieważ jest ich w okolicy sporo, do tego obszczekujących nas, mam problem. Teraz większość jest w niezgodzie z Bardim.

Z Bardim w wielkiej przyjaźni jest suczka Zarina Omid Lahestani i Nasari Simhearth i obie bywają na wspólnych spacerach a nieraz odwiedzją się również w domach i ogrodach.

Bardi tak jak mój pierwszy Suren jest samodzielny tzn, gdy zgubi mnie z oczu zaraz podejmuje decyzje powrotu do domu najkrótszą drogą (szkoda tylko, że przez ruchliwą drogę ). Dawniej były to pola.

Teraz ma już 10 rok i stara się pilnować i nie oddalać. Ja nauczyłam się mając dwa samce, że jednego prowadze na smyczy a drugi biega luzem i w drodze powrotnej jest zmiana. Gdy docieramy do miejsca, gdzie mogą pobiegać, spuszczam oba potem jednego zapinam na smycz, ułatwia mi to panowanie nad samcami. Bardi wniósł do życia Tariga wiele radosci był wspaniałym jego kompanem w bieganiu i w domu.

W 2008 roku, kiedy Bardiya został sam i miał wówczas 6 lat, przywiozłam mu ze Szwecji 6 miesięcznego Ritzas Shams Al Din. Są 4 lata razem i uważam, że była to dobra decyzja też z korzyścią dla Bardi, stał się bardziej radosny. Shams jest powściągliwy, przymilny  po prostu pieszczoszek i wielki przyjaciel Bardiyi. Dzięki swemu młodszemu kumplowi Bardi odmłodził się, ma więcej radosci a nawet iskierki w oczach aby coś spsocić. Szami jest posluszny, bardzo czujny na każdy mój gest. Wybiega się prawie z każdym psem i wróci na zawłanie. Ściga płatki śniegu, ćmy, motylki, gołębie.

Wiele lat mam saluki, obserwuje je i ucze się z nimi poprawnie żyć. Koryguje moje postępowanie i przyjmuje innych doświadczenia. Zaobserwoalam, że w Skandynawii mają saluki wiele wolności ale i ta wolność jest ograniczana ( na wybranym terenie saluki mają możliwość swobodnego energicznego wybiegania a nastepnie wracają na przysmak i zawołanie do zapięcia i puszczane do ponownego biegu). Nie można pozwolić saluce na zbytnie oddalanie się oraz samowolkę, teren musi być bezpieczny a kontakt z saluką wzrokowy, zbyt duża odległość daje im przyzwolenie na samodzielne bieganie.

Wszystkie saluki doskonale się czują się  w moim domu a każdy następny z wielką sympatią przyjmowany był do naszego grona przez starsze saluki. Od pierwszego dnia przybycia razem jeżdżą autem, w domu jedzą z misek na stojaku, czyli pysk w pysk. Hierarchia jest zachowana, zawsze starszy samiec jest alfa, ja decyduje gdy dochodzi do małych sprzeczek. Gościnnie bywały u mnie inne saluki w tym samce i suki i też nie było problemu.

Jolanta Franek

 

 "Saluki został wyhodowany przed tysiącami lat jako łowca- zabójca. Jest chartem wschodnim,  znanym jako chart perski. Jest skłonny do dużej niezależności psychicznej i zwykle sam o wszystkim decyduje, więc należy zwracać na niego szczególną uwagę, kiedy pozwalamy mu biegać luzem. Saluki notorycznie odrzucają polecenia powrotu, chyba, że same chcą wrócić, więc właściciele muszą wykazać się cierpliwością. Nawet jako rodzinne, saluki nie są takie jak inne psy. Większość z nich nie będzie przynosić patyków a zabawy z piłką uważ za zajęcie poniżej godności. Lubią zabawy związane z bieganiem i chwytaniem. Mają skłonność do ścigania innych psów, kotów, ptaków i wszystkiego co się rusza, stopniując poziom agresji. Zasadniczo dużo czasu i wysiłku poświęca się na trenowanie. Brian Plummer w swojej książce ?Sight hunds, Lond dogs and Lurchers? pisze: ?Schroniska dla saluki są zawsze zajęte znajdowaniem domów dla niechcianych saluki, które okazały się nietrenowalne, destrukcyjne, bojaźliwe, przetrzebiające inwentarz  a ponad wszystko socjopatyczne i okazujące nerwowość oraz prezentujące inne cechy, które idą w parze z powyższymi problemami. Trzeba powiedzieć jasno, że saluki nie jest psem dla każdego. Niewiarygodne piękno i egzotyczna natura tego psa przyciąga rzesze niewłaściwych kupców, z których większość zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie zaakceptować charakteru psa już krótko po zakupie. Sytuacja pogarsza się szybko i jeśli wczesna socjalizacja i podstawowy trening zostanie zignorowany lub niewłaściwie przeprowadzony, saluki stanie się trudnym zwierzęciem.? Z drugiej strony, jeśli zastosujemy właściwą opiekę nad nowym szczeniakiem (szczególnie w decydujących, wczesnych tygodniach życia), wprowadzimy go w młodość i dorosłość, przyzwyczaimy do innych psów, ruchu, obroży i smyczy, hałasów itd., otrzymamy błogosławieństwo miłości ze strony tej pięknej istoty na wiele lat. Saluki potrzebują wielu ćwiczeń, jednak pomiędzy nimi są bardzo ciche. Uważaj spacerując z psem na smyczy- saluki są bardzo silne i mogą niemalże wyrwać ci rękę, jeśli ruszą nagle za kotem lub królikiem! Są dobrymi psami domowymi, nie szczekają niepotrzebnie, wymagają jednak ogrodzenia w postaci wysokiego płotu i umiarkowanie dużego ogrodu.

Saluki potrzebują czymś się zająć, mogą być niegrzeczne i narobić szkód jeśli będą zostawiane na długi okres czasu."

Cytat z angielskiej ulotki, która ukazała się na wystawie w Wielkiej Brytanii Cruft's w 2004 roku.